close
Po prostu zacznij szukać...
Patrycji Piccinini: Młoda rodzina

Ta sztuka jest zwana sztuką przerażającą. Jak wszystko, co wygląda tak samo, ale inaczej.

 

 

 

Rzeźba przedstawia… no właśnie… nie wiadomo co, lub raczej kogo… Postaci są jakby znajome, a jednak zaskakująco inne. Wydaje się, że mamy przed oczami dość banalną scenę rodzajową, z matką zwierzęcia karmiącą młode ale po bliższej inspekcji widać, że przedstawione tu osoby należą do jakiegoś nowego, nieznanego gatunku stworzeń, ni to świń ni to psów, ni to ludzi. Artystka wydaje się badać naszą umiejętność akceptacji i odruch odrzucenia. Widzimy matkę i dzieci, osoby wymagające szacunku i ochrony, jednocześnie stwory obce, inne, być może groźne, odpychające. Co w nas zwycięży? Ciekawość i chęć akceptacji, czy obrzydzenie i strach?

Piccinini urodziła się w 1965 roku w Sierra Leone, ale związała się z Australią. Jej prace często przedstawiają hiperrealistyczne wyobrażenia zmodyfikowanych genetycznie istot, lub elementów technologii, które wykazują cechy życia. Piccinini można określić mianem najpopularniejszej artystki na świecie, gdyż jej indywidualną wystawę w Rio de Janeiro odwiedziło 440 000 osób.

 

 

Inność jako metafora codzienności

Patrząc na te postacie można badać własne odruchy – i chyba w tym kryje się sukces prac Piccinini. Co mnie odrzuca, co mnie pociąga, czy mogłbym nawiązać kontakt z kimś takim, czy mógłbym się zaprzyjaźnić – a nawet, bo czemu nie – czy mógłbym uprawiać z kimś takim seks. Bóbr powyżej nie wygląda przecież aż tak bardzo inaczej od pani sklepowej, która obsługuje w warzywniaku obok, a ogon? Prawdziwe uczucie nie dostrzega ułomności – zresztą każda ułomność jest też źródłem nowej siły. I nagle pojawia się myśl, że przecież to my sami jesteśmy przedstawieni w tych rzeźbach, tych instalacjach, a tytuły prac odwołują się do naszej codzienności. Gdybyśmy tak mieli odwagę skonfrontować się z własnym nagim ciałem, czy okazalibyśmy się aż tak wiele normalniejsi, zwyczajniejsi od tych stworów? Być może wcale nie. Każdemu z nas coś wystaje, czegoś mamy za dużo, gdzieś nam wisi itd. Może więc urok rzeźb Piccinini ukryty jest w normalności jej „osób”.

 

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

This site is registered on wpml.org as a development site.