×
Konrad Ziółkowski
PL

Zajmuje się rzeźbą współczesną oraz multimediami. Urodził się w 1981 r. w Strzelinie. W roku 2006 ukończył z wyróżnieniem Akademię Sztuk Pięknych we Wrocławiu w pracowni rzeźby prof. Zbigniewa Makarewicza. W czasie studiów członek nieoficjalnej grupy artystycznej "El nino". Głównym tematem jego pracy dyplomowej była kompozycja postkubistyczna oparta na motywie człowieka. Dyplom stanowił próbę połączenia multimedialnych środków przekazu z rzeczywistą formą przestrzenną jaką stanowiły rzeźby. Był również efektem poszukiwań nowych środków, sposobów tworzenia, wyrazu w rzeźbie, przedstawieniem jej w innych sytuacjach jako relacje, dialog między formą przestrzenną, a obrazem, kolorem, materiałem, filmem. Inspiracją jest człowiek, poprzez metamorfozę i syntezę ciała tworzy kompozycje, koloru, kierunków, brył i kontrastu. Stara się, aby jego kompozycje miały konkretny wyraz emocji człowieka. W swoim dorobku artystycznym posiada wystawy w kraju i za granicą, jak również wiele nagród i dyplomów, w tym medal ASP Wrocław za wyróżniającą się pracę dyplomową.

ENG

He specializes in contemporary sculpture and multimedia. Born in 1981 in Strzelin, he graduated with honors from the Academy of Fine Arts in Wrocław in 2006, in the sculpture studio of Prof. Zbigniew Makarewicz. During his studies, he was a member of the unofficial artistic group 'El Nino.' The main theme of his diploma work was a post-cubist composition based on the human figure. The diploma represented an attempt to combine multimedia means of communication with the actual spatial form represented by sculptures. It was also the result of exploring new methods, ways of expression in sculpture, and presenting it in different contexts—interactions between spatial form, image, color, material, and film. His inspiration comes from the human body, creating compositions of color, directions, volumes, and contrast through metamorphosis and synthesis. He strives for his compositions to convey specific human emotions. In his artistic portfolio, he has exhibited both nationally and internationally, receiving numerous awards and diplomas, including the ASP Wrocław medal for outstanding diploma work.


MARCED patrzy ze zdziwieniem na swoją rękę, jest w wielkim szoku, bo zdaje się, że po raz pierwszy
widzi żywą rękę, rękę, w której płynie prawdziwa krew. Porusza się palec, jeden, drugi, cała dłoń.
MARCED jest przestraszony, bo zdał sobie sprawę, że to jego ręka i sam może nią poruszać, że ręka robi,
o co prosi, więc na pewno należy do niego.
MARCED w „swoim" życiu jest niezniszczalny, nieśmiertelny, ma złotą zbroję z pięknymi zdobieniami,
ma wspaniały miecz i potężny karabin z celownikiem. Potrafi wysoko skakać, szybko biegać, strzelać z
czołgu, samolotu. MARCED w swoim „ulubionym życiu" ma superszybki samochód, ma ich wiele.
MARCED nie boi się ryzyka, nigdy się nie męczy, nie boi się śmierci, bo będzie się odradzał tyle razy, ile
będzie chciał. MARCED nigdy nie czuł bólu i niczego się nie boi, jedyne czego MARCED boi się teraz to
własnej ręki. Boi się jej, bo jest żywa, prawdziwa i płynie w niej krew. Już dawno zapomniał o swoim
ciele, dawno już nie było mu do niczego potrzebne. Jego ciało zostało zrekonstruowane, podzielone na
wiele różnych żyć, zaczęło dzielić się na świat realny i jego „ulubiony". Znajduje się na pograniczu
realnej świadomości i przenosi się w wielokierunkowość fikcji.
Mam wrażenie, że czasami wszyscy jesteśmy zaskoczeni, że żyjemy, że płynie w nas prawdziwa krew, że
potrafimy kierować własnym życiem i że otaczają nas inni, że możemy umrzeć, czasem bez śladu. Kiedy
zatraca się granica pomiędzy rzeczywistością a życiem, kiedy niczym narkotyk łatwo sięgasz po to, by
sztucznie stać się tym, kim chcesz być, zapominając o swojej żywej rzeczywistości.
Byłbym hipokrytą, gdybym opisał MARCEDA bez patrzenia na siebie, trochę to były moje przyjemności,
uciec gdzieś indziej, żeby zapomnieć o powadze własnego życia, szczerze mówiąc, często nudziłem się
rzeczywistością, trochę za mało było w niej koloru. Dłuższe lub krótsze chwile w innej wirtualnej
rzeczywistości.... na szczęście dzisiaj jestem całkiem żywy. Prawdziwe życie okazało się ciekawsze, bo
teraz to ja tworzę w nim fikcję, a nie odwrotnie.

TOSI, dotyka czegoś, czegoś co jest wyżej, wysoko. Jednym palcem chyba to dotknął, przynajmniej to
poczuł. Gdy o kimś myślisz to przecież możesz odwiedzić kogoś, porozmawiać, zobaczyć co robi. Dzisiaj
dzień jak każdy inny, nie muszę go odwiedzać bo jest zawsze obok mnie, jak wracam to zawsze jest,
uśmiecha się, czymś zajęty, ta jego miłość. Jak o kimś myślę to przecież mogę zadzwonić tym telefonem,
zapytać, nie odbiera, coś robi, zadzwonię pózniej, cały czas widzę jak się uśmiecha do mnie...
Myślę że pora wracać do domu, czekają tam na mnie wszyscy, czekają tak jak zawsze, tak jak kiedyś gdy
wszyscy byli...
Dzisiaj jest już teraz, gdzie jest inaczej, nie jak kiedys kiedy byli wszyscy...
Jak mocno można wrócić wspomnieniami za kimś za czasami które już minęły, jak bardzo można to
przeżyć żeby ciałem poczuć wspomnienia, dotknąć je choć jednym palcem...



DITRON Dziurka od klucza, mała szczelina , niedomkniete drzwi. Patrzę przez szparę między palcami zatykam
uszy, ale tak żebym słyszał, ciekawość przewyższa mój strach i rozsądek. Serce wali mi jak szalone.
Widzę tam ze sto strasznych potworów, nie mogę przestać na nie patrzeć, nie wiedziałem, że boję się
potworów. Zamykam oczy, otwieram ponownie widzę, że ktoś się przytula? Całują się, bez sensu, po co
oni to robią, są rozebrani. Zamykam oczy, otwieram ponownie, ktoś umiera, chyba był wypadek, widzę
coś strasznego, coś pięknego, zamykam oczy, dalej to wszystko widzę! Chyba już zawsze będę to widział,
nie chcę tego pamiętać. Teraz mam tylko chwilę, tu między wami, może jak kiedyś dorosnę to przestanę
to widzieć i może zrozumiem kiedyś co zobaczyłem i przestanę o tym już myśleć. Zastanawiam się czy
byłbym innym czlowiem gdybym wtedy bardziej się bał na to wszystko patrzeć i moja ciekawość byłaby
słabsza, ciekaw jestem czy bym żałował, że tego nie widziałem.
Czy ty też ciekawski człowieku zaglądałeś tam gdzie ci nie wolno ? Po cichu skradałeś się pod czyjeś
drzwi, słuchałeś czyjejś miłości przez ścianę w sąsiednim pokoju, zmieniłeś się ? Czy tamten ty co nie
widział poszedł gdzieś indziej i spokojnie sobie teraz żyje bez trapiących go myśli i analiz.


Brak dostępnych produktów

Już wkrótce! W tym miejscu zostanie wyświetlonych więcej produktów w miarę ich dodawania.

close Wózek sklepowy